Przyspieszona premiera

No i są! Dwa dni przed terminem jedenaście paczek po 80 książek każda (pozostałe dojadą w przyszłym tygodniu.) przyjechało właśnie ze Szczecina z drukarni. Od noszenia tych ponad 30 kilogramowych pakunków do piwnicy i na drugie piętro do mieszkania aż drżą mi ręce. Oj, będą jutro zakwasy. Ale najważniejsze jest to, że wreszcie mogę potrzymać w ręku tak długo wyczekiwaną książkę. Przyznam, że drukarnia spisała się wyśmienicie – okładka wyszła kapitalnie, a kremowy papier bardzo mi się podoba (przez cały czas myślałem, że papier będzie nie kremowy, a kredowy, więc było to spore zaskoczenie in plus). Nie zostaje mi nic, jak tylko ruszyć na podbój rynku wydawniczego, jednocześnie starając się uzbierać jak najwięcej pieniędzy na cele charytatywne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *