Na pierwszy rzut idzie krokodyl

Uff, nie jest ciężko przestawić się z pisania o finansach i ekonomii na tworzenie bajki dla dzieci. Po prawie czterech dniach walki z tekstem udało mi się wreszcie skończyć pierwszą wersję „Żołnierzy i krokodyla” i wysłać ją do oceny do redaktor pomagającej mi przy książce. Poprawiony tekst, który otrzymałem aż roił się od koloru czerwonego (błędy) i niebieskiego (sugestie zmian). A to bohaterowie bezimienni, a to fabuła niespójna, a to brak precyzji w tekście. Zastrzeżenia dotyczyły także czasu – BAJKĘ PISZEMY W CZASIE TERAŹNIEJSZYM A NIE PRZESZŁYM – brzmiał główny zarzut. No nic, trzeba pokornie pochylić głowę i zabrać się za poprawki, w końcu to jedna z najlepszych w swoim fachu osób w Polsce (ciekawskim proponuję wygoglować Grażynę Lubińską).

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *