Google AdWords – reklama a rzeczywistość

Na reklamie wszystko wygląda pięknie. Nie inaczej jest w przypadku systemu AdWords oferowanego przez Google. Osobom nieobeznanym w temacie wyjaśnię, że jest to narzędzie umożliwiające reklamowanie się w najpopularniejszej wyszukiwarce świata. Mówiąc prościej – kiedy „googlujemy” jakieś hasło, dzięki AdWords nasza strona wyświetli się na jednej z pierwszych pozycji w wynikach wyszukiwania. Pomyślałem, że to bardzo ciekawe narzędzie w kontekście dotarcia do osób poszukujących książek dla dzieci. Do tego kroku zachęcił mnie także fakt, że Google za tego typu reklamę pobiera bardzo niskie stawki. Według kalkulatora znajdującego się na stronie AdWords wyliczyłem, że wydając na reklamę 10 zł dziennie, link do mojej strony wyświetli się kilku tysiącom osób, a ja każdego dnia mogę liczyć na przynajmniej 130 wejść na strone. Jeszcze lepsze jest to, że Google oferuje kod rabatowy w wysokości 200 zł (wymóg to wydanie minimum 100 zł na reklamę ze swojego budżetu), dla osób które nigdy wcześniej nie korzystały z tej usługi. Przyznam, że oferta brzmi rewelacyjnie – inwestuję w reklamę tylko 100 zł, a po uwzględnieniu obiecywanego bonusu mogę liczyć na minimum 3,9 tys. wejść na stronę. Innymi słowy, cena jaką Google oczekuje za jedno kliknięcie w link „www.szymonikuba.pl” to zaledwie 2,5 grosza!

Skuszony przedstawioną ofertą szybko konfiguruję całą kampanię i wybieram odpowiednie frazy, czyli zapytania wpisywane w Google, przy których ma wyświetlać się link do strony z książką o Szymonie i Kubie. Ustawiam dzienny budżet na 10 zł oraz sugerowaną przez Google maksymalną stawkę za kliknięcie na poziomie 7-8 groszy i czekam co się stanie. Po 3 dniach nie dzieje się jednak nic. Ani jednego wejścia z wyszukiwarki Google. Loguję się na swoje konto AdWords i widzę, że rzeczywiście reklama nie wyświetliła się nikomu ani razu. Dzwonię do konsultanta firmy i dowiaduję się, że z moją kampanią jest wszystko w porządku. Specjalista sugeruje mi przy tym zdać się na mechanizm Google i wybrać opcję automatycznego ustalania wysokości stawek przez AdWords. – Przecież ten mechanizm już raz wyznaczył koszt reklamy i właśnie taką stawkę ustaliłem – odpowiadam. – Stawki mogą zmieniać się nawet z dnia na dzień – słyszę odpowiedź. Na odchodnym dowiaduje się też, że nie mam co liczyć na promocyjny bonus, bo owszem jest to moja pierwsza kampania reklamowa, ale moje konto zarejestrowane jest już od kilku miesięcy, a takim użytkownikom żadne gratisy nie przysługują. – Szkoda, że dowiaduje się o tym dopiero teraz – dodaję na odchodnym.

Kiedy następnego dnia loguję się do AdWords oniemieję. Cena za kliknięcie automatycznie ustalona przez Google wzrosła tak bardzo, że budżet, który według wstępnej oferty miał zapewnić mi przynajmniej 130 kliknięć, wystarczył na zaledwie 8 „klików”. Oznacza to, że cena zamiast obiecywanych 7-8 groszy wyniosła 1,25 zł za kliknięcie! Czekam jeszcze dwa dni, myśląc że to jakiś błąd w systemie. Niestety wszystko działa poprawnie, a po czterech dniach w zamian za wydanie 40 zł, na moją stronę wchodzi w sumie 35 osób. Kończę więc cała kosztowną zabawę, myśląc o tym, że nie warto ufać reklamom (przynajmniej tym oferowanym przez Google). Płacenie tak dużo za promocję może i ma sens jeśli jesteśmy dealerami Porsche lub deweloperami szukającymi klientów na luksusowe apartamenty. W przypadku książek – tym bardziej takich, które sprzedaje się po kosztach – nie ma to jednak żadnego sensu.

Jak wygląda to w reklamie:

  • Koszt kliknięcia według kalkulatora Google to 7-8 groszy.
  • Po wydaniu 100 zł na reklamę w AdWords otrzymam bonus w wysokości 200 zł.
  • Realny koszt kliknięcia w link do strony to ok. 2,5 grosza.

Jak wygląda to w rzeczywistości:

  • Przy proponowanej przez Google stawce reklama nie wyświetla się nikomu.
  • Obiecywany bonus dla osób prowadzących swoją pierwszą kampanię nie przysługuje
  • Stawka, którą należy zapłacić, aby reklama zaczęła się wyświetlać wyniosła w moim przypadku 1,25 zł za kliknięcie.

Podsumowując – w przypadku Google stawki reklamowe okazały się być 50 razy wyższe, niż te prezentowane „na zachętę” przed rozpoczęciem kampanii.

2 thoughts on “Google AdWords – reklama a rzeczywistość

  1. no niestety, google adwords potrafi też naciągać na wydatki, a bonus w dniu możliwości jego wykorzystania ginie. za 375zł wydane do końca czerwca miałam otrzymać 375zł z możliwością wykorzystania od 1 sierpnia. do 31 sierpnia miałam w zakładkach adwordsa potwierdzenie, że przyznany bonus jest, i czeka na realizację 1.08.
    01.08 wchodzę na adwords, a tam już nie ma 375zł do wykorzystania, ani nawet informacji, która się wyświetlała przez okres oczekiwania, że takowy bonus został przyznany.
    nie myślałam, że tak poważna firma naciąga ludzi obiecując, potwierdzając, i zerując konto w czasie, kiedy bonus miał być wykorzystany.

  2. Potwierdzam, przez cały miesiąc była informacja że środki zostaną dodane 01.10 następnie że 02.10 a w końcu w historii pojawił się komunikat że bonus nie przyznany i promocja wykorzystana? Konto ad-words już zlikwidowałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *