Dwa spotkania z przedszkolakami za mną

Nawet w najbardziej szalonych planach czy marzeniach nigdy bym nie przypuszczał, że kiedykolwiek będę miał okazje spotkać się z przedszkolakami i czytać im własne bajki. To tylko dowód na to jak nieprzewidywalne i zaskakujące bywa nasze życie. Dwa takie spotkania już za mną. Tak jak pisałem, szedłem na nie pełen obaw i stresu. Jak się okazało niepotrzebnie. Zabawa była niesamowita! Mogłem zobaczyć, jak na lekturę (połączoną z multimedialną prezentacją) reagują najmłodsi. W przypadku 3-4 latków historia o Szymonie i Kubie była chyba jeszcze zbyt trudna. Wprawdzie słuchali, rozumieli, pojmowali ogólny sens, wiedzieli o co w tym wszystkim chodzi, ale niektóre pojęcia była dla nich nie do końca jasne. Co innego 5-latkowie. Ci przy lekturze bawili się doskonale, a po niej (i w trakcie) mieli mnóstwo pytań. Najlepszymi słuchaczami byli jednak 6-latkowie. Zarówno ci z Pruszcza Gdańskiego jak i Miłakowa słuchali moich opowieści w całkowitym skupieniu. Aż mi udzielił się ten nastrój wyczekiwania tego, co będzie dalej. Pamiętam też ich rozczarowanie, kiedy skończyłem lekturę, ale i uśmiech kiedy dowiedzieli się, że opowieść jest nie jedna (tylko jedną czytałem), ale aż siedem! Pamiętam też ten wybuch radości, jak dowiedzieli się, że zostawiam jeden egzemplarz u ich wychowawczyni i jak będą grzeczni to im jeszcze poczyta 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *