Dwa spotkania z przedszkolakami za mną

Dwa spotkania z przedszkolakami za mną

Nawet w najbardziej szalonych planach czy marzeniach nigdy bym nie przypuszczał, że kiedykolwiek będę miał okazje spotkać się z przedszkolakami i czytać im własne bajki. To tylko dowód na to jak nieprzewidywalne i zaskakujące bywa nasze życie. Dwa takie spotkania już za mną. Tak jak pisałem, szedłem na nie pełen obaw i stresu. Jak sięWięcej oDwa spotkania z przedszkolakami za mną[…]

Pierwszy chrzest bojowy już jutro

Pierwszy chrzest bojowy już jutro

Przyznam, że stresuję się bardziej niż przed egzaminem czy ważnym spotkaniem biznesowym. Powód? Jutro wybieram się z wizytą do przedszkola „Nad Rzeczką” w Pruszczu Gdańskim, gdzie będę prezentował przedszkolakom moją książkę. Co prawda jestem dobrze przygotowany, ale i tak nie wiem czy maluchom spodobają się przygody Szymon i Kuby. Chcę dobrze wypaść, tym bardziej, żeWięcej oPierwszy chrzest bojowy już jutro[…]

Google AdWords – reklama a rzeczywistość

Google AdWords – reklama a rzeczywistość

Na reklamie wszystko wygląda pięknie. Nie inaczej jest w przypadku systemu AdWords oferowanego przez Google. Osobom nieobeznanym w temacie wyjaśnię, że jest to narzędzie umożliwiające reklamowanie się w najpopularniejszej wyszukiwarce świata. Mówiąc prościej – kiedy „googlujemy” jakieś hasło, dzięki AdWords nasza strona wyświetli się na jednej z pierwszych pozycji w wynikach wyszukiwania. Pomyślałem, że to bardzoWięcej oGoogle AdWords – reklama a rzeczywistość[…]

Apatia mediów

Apatia mediów

Sporo osób jak tylko może wspiera moją inicjatywę,. Niektórzy samemu nabywają książka, a Ci którzy jej nie potrzebują bo np. nie mają dzieci, a sami nie lubią czytać, polecają ją innym. Gdzieniegdzie w Trójmieście (oczywiście za zgodną właścicieli) zawisły też plakaty „Szymona i Kuby”.  Jedna osoba podpowiedziała mi również, abym poinformował o wydaniu książki portale,Więcej oApatia mediów[…]

Ponad tydzień od premiery

Ponad tydzień od premiery

Od premiery „Szymon i Kuby…” minął już ponad tydzień, a wśród kupujących pojawia się coraz więcej nieznajomych. To znak, że wieść o książce zaczyna powoli wykraczać poza krąg mojej rodziny i znajomych. Bardzo się z tego cieszę! Moją historią zainteresowały się już pierwsze media w postaci Gazety Olsztyńskiej oraz agencji prasowej Newseria, a od poniedziałkuWięcej oPonad tydzień od premiery[…]

Przyspieszona premiera

Przyspieszona premiera

No i są! Dwa dni przed terminem jedenaście paczek po 80 książek każda (pozostałe dojadą w przyszłym tygodniu.) przyjechało właśnie ze Szczecina z drukarni. Od noszenia tych ponad 30 kilogramowych pakunków do piwnicy i na drugie piętro do mieszkania aż drżą mi ręce. Oj, będą jutro zakwasy. Ale najważniejsze jest to, że wreszcie mogę potrzymaćWięcej oPrzyspieszona premiera[…]

Ewolucja tytułu

Ewolucja tytułu

„Żołnierze” – taki był roboczy tytuł książki. W miarę pisania do tego tytułu doszła jedna literka i trzy kropki. Tak oto tytuł przerodził się w „Żołnierze i…”. Po krótkim czasie uznałem jednak, że tak co najwyżej może być zatytułowany plik, w którym znajduje się tekst lub nazwy poszczególnych rozdziałów, a nie cała, przeznaczona dla dzieci książka.Więcej oEwolucja tytułu[…]

Szymon i Kuba nie trafią do Empiku

Szymon i Kuba nie trafią do Empiku

Dlaczego nie zaszaleć i nie wystawić opowieści o Szymonie i Kubie na książkowych regałach stojących w Empiku – pomyślałem ostatnio. Niestety w rzeczywistości to nie takie proste. Empik nie współpracuje z małymi wydawnictwami. Żeby się tam znaleźć trzeba skorzystać z pomocy kilku uprzywilejowanych dystrybutorów. Chwytam więc za telefon i dzwonię. Oto efekty moich starań: Platon –Więcej oSzymon i Kuba nie trafią do Empiku[…]

Jeszcze dużo do zrobienia

Jeszcze dużo do zrobienia

– Bajka o magicznym portalu jest świetna i wzruszająca. Szczególnie, gdy się wie dlaczego ją napisałeś – powiedziała wczoraj redaktorka prowadząca. Dodała też od razu, że choć opisana historia jest fantastyczna, to sam tekst wymaga jeszcze mnóstwa pracy. Czeka mnie więc pracowity weekend. W międzyczasie na pełnych obrotach działa graficzka. Co rusz podsyła mi kolejneWięcej oJeszcze dużo do zrobienia[…]

Ostatnia bajka prawie gotowa

Ostatnia bajka prawie gotowa

Ostatnią bajkę niewątpliwie pomagał mi napisać Aleksander. Skąd to wiem? Bez jego pomocy niemożliwe, żebym dał radę wymyślić i przelać na papier całą opisaną historię. Tekst (w wersji przed poprawkami) przeczytałem narzeczonej. Była wyraźnie wzruszona. Powiedziała, że była to najlepsza ze wszystkich napisanych bajek (choć zanim ją usłyszała stanowczo upierała się, że najlepsi są ŻołnierzeWięcej oOstatnia bajka prawie gotowa[…]

500 czy 1000?

500 czy 1000?

Format A5+, czyli dość duży, wszystko wydrukowane w kolorze, a okładka obowiązkowo twarda – to ustalenia odnośnie tego jaką postać będzie miała książka. Ciągle waham się nad nakładem. Ostatnia, którą napisałem po pół roku sprzedała się w 60% (poświęcona kolarstwu, więc temat niszowy). W przypadku bajki rynek jest znacznie większy, ale też konkurencja znacznie ostrzejsza.Więcej o500 czy 1000?[…]

Żołnierze i powstaniec

Żołnierze i powstaniec

Już przynajmniej dwóm osobom (graficzce i Ewie) podobają się Żołnierze i powstaniec. Bajkę pisałem długo. Jeszcze dłużej się do niej przygotowywałem. Chodziło o jak najwierniejsze odzwierciedlenie w niej faktów historycznych oraz zwyczajów panujących w wojsku. Pomogło mi też to, że sam wielokrotnie bywałem w miejscach, w których toczyła się akcja. Więcej jednak nie zdradzam.

Pierwszy zadowolony czytelnik

Pierwszy zadowolony czytelnik

Usłyszałem dziś, że 5-letni wnuk korektorki pomagającej mi przy bajce nie mógł spać. Poprosiła więc swoją wnuczkę, aby poczytała bratu na dobranoc, dając jej „Żołnierzy i maszynę czasu”. Bajka podobno tak się spodobała, że maluch następnego dnia dopytywał czy babcia nie ma jeszcze czegoś podobnego do czytania. Nie ma to jak pierwszy zadowolony czytelnik 🙂

Pomysł Ewy

Pomysł Ewy

– Napisz bajkę, która będzie ostrzegała przed okropieństwami wojny – powiedziała moja narzeczona Ewa. Tak oto od wczoraj czytam książkę na temat powstania warszawskiego. W tej scenerii toczyć się będą „Żołnierze i powstaniec”. Wszystko trzeba napisać uważając na język (w końcu to bajka dla dzieci), ale jednocześnie z wyraźnym morałem. Pomysł na fabułę mam. LiczęWięcej oPomysł Ewy[…]

Cofamy się w czasie

Cofamy się w czasie

Przyszły ilustracje do Wielbłąda. W mojej ocenie rewelacyjne. Nawet zwykle sceptyczna narzeczona przyznała, że „nie są złe”, co w jej języku oznacza, że się bardzo spodobały. Tymczasem ja piszę Żołnierzy i maszynę czasu. Udajemy się do epoki dinozaurów. Zdradzę jedynie, że bajka rozpocznie się z hukiem!

Na właściwym kursie

Na właściwym kursie

– Piękna opowieść, trzyma w napięciu, ale dobrze się kończy. Uwielbiam takie kawałki – to opinia graficzki. Znak, że „Żołnierze i wielbłąd wersja 2” spodobała się przynajmniej jednej osobie. Natomiast od redaktor prowadzącej usłyszałem, że potrafię się uczyć i jestem na właściwym kursie. To dało mi podwójnego kopa motywacyjnego do pisania kolejnych opowiadań.

Pierwsze ilustracje

Pierwsze ilustracje

„?????” – to moja opinia na temat ilustracji do pierwszej bajki. Nie miałem zielonego pojęcia co o nich myśleć. Narzeczonej się nie spodobały. Ja, wychowany na Bolku i Lolku także spodziewałem się czegoś innego. Mimo innych oczekiwań musiałem jednak przyznać, że obrazki były super oryginalne. Zadzwoniłem do redaktor prowadzącej, aby przegadać ten temat. Zacząłem opowiadaćWięcej oPierwsze ilustracje[…]

I to ma być ta nowa jakość?

I to ma być ta nowa jakość?

Nie jest dobrze. Znów oberwałem za czas przeszły (to nie takie łatwe opowiadać jakąś historię w czasie teraźniejszym). Gorsze jest jednak to, że prawie cały tekst poszedł do skasowania. – I to ma być ta nowa jakość? – usłyszałem po tym, jak przez cztery dni pracowałem nad „Żołnierzami i wielbłądem”. Znów musiałem przyznać Grażynie rację.Więcej oI to ma być ta nowa jakość?[…]

Zagubiony w czasie

Zagubiony w czasie

– Ty chyba nie wiesz co to jest czas teraźniejszy – usłyszałem na wstępie, kiedy odesłałem drugą już wersję Żołnierzy i krokodyla do oceny. Potem nie było już jednak tak źle. Zmieniona koncepcja się spodobała i oprócz kilku uwag, z czego niektóre o bardzo istotnym znaczeniu (jakim cudem żołnierze polecą z Polski do Amazonii helikopterem?)Więcej oZagubiony w czasie[…]

Na pierwszy rzut idzie krokodyl

Na pierwszy rzut idzie krokodyl

Uff, nie jest ciężko przestawić się z pisania o finansach i ekonomii na tworzenie bajki dla dzieci. Po prawie czterech dniach walki z tekstem udało mi się wreszcie skończyć pierwszą wersję „Żołnierzy i krokodyla” i wysłać ją do oceny do redaktor pomagającej mi przy książce. Poprawiony tekst, który otrzymałem aż roił się od koloru czerwonego (błędy)Więcej oNa pierwszy rzut idzie krokodyl[…]