Dlaczego napisałem tę książkę?

Często wieczorem opowiadałem mojemu niespełna pięcioletniemu bratu jakąś zmyśloną przeze mnie opowieść. Ubóstwiał je! I pewnie dalej bym mu je opowiadał, ale Alek nagle zmarł jesienią 2016 roku na powikłania po leczeniu chłoniaka. Na szczęście ta choroba nowotworowa bardzo, bardzo rzadko dotyka dzieci. Niestety ale Alek nie miał tyle szczęścia. Dopadła go. Spisałem więc te moje opowieści, które Alek tak bardzo lubił, żeby po wsze czasy zachować pamięć o nim.

Bohaterami każdej historii „Szymona i Kuby …” są dwaj żołnierze, którzy stawiają czoła niebezpieczeństwu. Alek, chciał być takim dzielnym żołnierzem. I moim zdaniem do końca był. Cieszył się nawet z tego, że karetka pogotowia wiozła go z dźwiękiem „eja, eja, eja” – wiem, bo opowiadał mi o tym. Dlatego w książce zamieściłem też opowieść, której nie opowiadałem bratu. To moje wyobrażenie o tym, gdzie Alek jest teraz, co tam robi i wiara w to, że gdziekolwiek jest spełnia swoje marzenia. Nie myślcie, że to smutna historia! Daje nadzieję. Jak „Bracia Lwie Serce” Astrid Lindgren.

Szymon i Kuba ruszają na ratunek

Podczas swoich zadań specjalnych żołnierze poznali krokodyla, wielbłąda, yeti, morskiego potwora i warszawskiego powstańca. Skorzystali też z maszyny czasu zwanej dawniej wehikułem i weszli do magicznego portalu.

Najnowsze wieści ze świata Szymona i Kuby